Historia prezerwatywy 0

Prezerwatywa to nie tylko najczęściej wybierana metoda antykoncepcji, to także najstarsza z metod. Stosowano ją już w starożytności, choć oczywiście w stanowczo mniej doskonałej formie niż dzisiaj. Z prezerwatywami mężczyźni mają trochę jak dzieci z tranem albo flegaminą - niby wiadomo, że to zdrowe, ale z drugiej strony "mamo, czy ja naprawdę muszę"? I tak już od co najmniej kilkuset lat...

Naukowcy nie są zgodni co do tego, kiedy wymyślono prezerwatywy. Niektórzy uważają, że ten wynalazek pojawił się już w starożytnym Egipcie w postaci lnianych osłonek. Poddani faraona mieli nawet barwić te szmaciane pochewki na różne kolory. Nie ma jednak pewności, czy rzeczywiście służyły one zapobieganiu niechcianej ciąży. Być może chodziło o najzwyklejszy lans pod piramidami.

Nie ma jednak wątpliwości, że nad Nilem znana była antykoncepcja, choć odpowiedzialność spoczywała na kobiecie. Słynny "ginekologiczny" papirus z Kahun radził stosowanie specjalnych krążków z miodu, nieznanych już dziś ziół oraz... odchodów krokodyla.

Pierwszym, który z pewnością proponował zakładanie czegoś na kształt prezerwatywy, był włoski anatom Gabriel Fallopius (on też, nota bene, opisał kobiecy jajowód, w wielu językach - np. po angielsku, francusku, hiszpańsku czy włosku - nosi do dziś nazwę trąbki czy rurki Fallopia). W wydanym po jego śmierci dziele "De Morbo Gallico" ("O chorobie francuskiej") sugeruje on ochronę przed tytułową kiłą przy pomocy nakładanych na prącie lnianych kapturków.

Jeśli jednak, drogi czytelniku, nie lubisz zakładać współczesnego kondoma, to będziesz wdzięczny historii, że wynalazek Fallopia nie przetrwał do naszych czasów. Jego kapturki miały być bowiem zakładane na żołądź, ale... wsuwane pod napletek. Brrr!

Trochę lepszy był późniejszy patent Herkulesa z Saksonii - maczany w specjalnym roztworze i nakładany na całego penisa.

Bądźmy jednak szczerzy - szmaciane prezerwatywy musiały być jednak równie skuteczne przeciw ciąży czy chorobom wenerycznym, co linia Maginota przeciw Blitzkriegowi. Stąd XVII-wieczny wynalazek zabezpieczenia wykonanego z owczych jelit. Legenda przypisuje jego autorstwo niejakiemu dr. Condomowi (albo Cundumowi czy Quondamowi), nadwornemu lekarzowi króla Anglii, Szkocji i Irlandii Karola II.

Apokryficzny lekarz nie spisał się jednak najlepiej, monarcha przyznawał się do dwanaściorga bękarcików z siedmioma różnymi kochankami. Dał jednak kondomom ich nazwę, choć inne hipotezy wskazują na wioskę w południowej Francji czy perskie słowo "kendu" oznaczające rodzaj naczynia ze zwierzęcych wnętrzności.

To nie na dworze Karola wynaleziono jednak kondomy. Archeologowie badający zamek Dudley odnaleźli prezerwatywy z owczych jelit starsze od rządów tego króla o dwie dekady.

Wykonanie prezerwatyw z owczych bebechów było jednak bardzo pracochłonne, był to więc (zwłaszcza na początku) gadżet tylko dla bogatych. Mimo to przez następnych dwieście lat chętnie korzystali z niego różni kochankowie, m.in. Casanova. Francuska arystokratka pani de Sévigné nazywała je jednak w swych listach "zbroją przeciw przyjemności".

Prawdziwy przełom przyniósł XIX-wieczny wynalazek wulkanizacji gumy. Na przełomie stuleci kondomy nie miały już "szwów", które z pewnością musiały uwierać podczas figli, miały za to czubek na ejakulat. Popularność zyskały zwłaszcza podczas I wojny światowej, kiedy choroby weneryczne szerzyły się jak pożar w stodole.

Przez następnych kilkadziesiąt lat trwał postęp. W latach 30. wynaleziono lateks. Podczas II wojny światowej prezerwatywy produkowano z plastiku (guma była zbyt cenna). Pierwsze kolorowe gumy pojawiły się na rynku japońskim tuż po wojnie, lubrykanty wprowadzono w latach 50., a w 1975 r. Brytyjczycy mogli już kupować kondomy ze środkiem plemnikobójczym.

W latach 60. odkryto antykoncepcję hormonalną, więc prezerwatywy stały się dla wielu zbędnym, niewygodnym gadżetem (zwłaszcza że dzięki antybiotykom kiła i rzeżączka nie straszyły już jak kiedyś). Wielki gumowy come back nastąpił w latach 90., po tym jak lekarz krajowy w USA zalecił jej stosowanie wszystkim przygodnym kochankom. Epidemia AIDS była w rozkwicie, a kondom do dziś pozostaje najlepszym zabezpieczeniem przed wirusem HIV. Jego użycie w różnych krajach wzrosło od kilkunastu do kilkudziesięciu procent.

Dziś większość dostępnych na rynku prezerwatyw produkowana jest z lateksu jak Durex Elite, Durex Classic, Pasante Regular, Pasante Delay i wiele innych. Coraz większym powodzeniem cieszą się jednak nie uczulające kondomy z innych materiałów. Prawdziwym przełomem stało się zastosowanie poliizoprenu – syntetycznego materiału, który sprawia, że prezerwatywa jest ledwo wyczuwalna i zapewnia maksymalnie naturalne odczucia podczas stosunku. Oznacza to intensywne wrażenia oraz możliwość budowania jeszcze głębszej więzi fizycznej i emocjonalnej pomiędzy partnerami. Takie możliwości dają m.in. nielateksowe prezerwatywy Unimil SKYN, Durex Real Feel. W eCondom.pl nie brakuje też „gumek” w różnych smakach i kolorach, czy też ze specjalnymi wypustkami.

Źródło: 1 , 2

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl